Sprawozdanie GIIF za 2025 pokazuje system AML w Polsce rozbudowany i niezwykle pracowity: uwija się w nim niemal 200 tys. instytucji obowiązanych, tysiące zgłoszeń, analiz, setki zawiadomień, kontrole, szkolenia, strategie, grupy robocze, ankiety, konsultacje i nowelizacje. Niestety delegacja ustawowa (art. 14 ust. 1 ustawy AML) zobowiązująca GIIF do sporządzania corocznego sprawozdania pomija kwestię kosztów ponoszonych przez podmioty prywatne, na których spoczywa przecież największy koszt związany z realizacją obowiązków wynikających z ustawy. W tym wpisie pozwolę sobie więc uzupełnić sprawozdanie GIIF o tę kwestię, dzięki czemu uzyskamy całościowy obraz efektywności systemu AML w Polsce.
Dane z badania LexisNexis Risk Solutions, przeprowadzonego w 2023 roku przez Forrester Consulting, pokazują, że koszt zapewnienia zgodności z regulacjami AML w Polsce wyniósł 10,1 mld USD. Źródło to mówi o financial crime compliance, a więc szerzej niż o samym AML sensu stricto — i to zastrzeżenie trzeba uczciwie odnotować — ale przyjmijmy roboczo, że kwota ta oddaje realny ciężar regulacyjny i operacyjny, jaki ponoszą instytucje finansowe działające w Polsce.
W tej perspektywie polski AML przestaje jawić się jako system skuteczny, a bardziej zaczyna przypominać drogi biurokratyczny aparat formalnego bezpieczeństwa, którego widoczne rezultaty są zaskakująco skromne wobec kosztu jego utrzymania. Jeżeli przyjąć wskazane w raporcie 10,1 mld USD rocznie jako punkt odniesienia i zestawić je z polskimi wynikami raportowanymi przez GIIF, kontrast staje się uderzający. W 2025 r. GIIF odnotował 11.071 zgłoszeń SAR, wszczął 4.304 postępowania analityczne, skierował 822 zawiadomienia i powiadomienia, zastosował 1.170 blokad rachunków na 266,58 mln zł oraz 124 wstrzymania transakcji na 12,09 mln zł. Innymi słowy: po stronie instytucji obowiązanych działa ogromna maszyna raportowania i obsługi zgodności, ale jej najbardziej namacalny rezultat majątkowy — jeśli mierzyć go blokadami i wstrzymaniami — wyniósł łącznie 278,67 mln zł. Koszt 10,1 mld USD odpowiada mniej więcej 35 - 39 mld zł. To oznacza, że w bardzo prostym, surowym przeliczeniu roczny koszt compliance finansowo-przestępczego w Polsce był około 160 razy wyższy niż suma środków zablokowanych na rachunkach przez GIIF w 2025 r. i około 150 razy wyższy niż łączna wartość blokad i wstrzymań razem. Nawet biorąc pod uwagę „wartość spraw” przekazanych dalej, to i tu skala pozostaje mocno niekomfortowa: GIIF wskazuje, że 455 zawiadomień głównych dotyczyło kwoty ponad 13 mld zł (a 367 zawiadomień uzupełniających kwoty ponad 133 mln zł). Nawet więc przy tak szeroko rozumianym „efekcie” koszt compliance pozostaje ponad trzykrotnie wyższy od nominalnej kwoty spraw, które system uznał za warte przekazania prokuraturze lub innym organom. To oczywiście nie jest jeszcze dowód bezużyteczności systemu; jest to jednak bardzo mocny argument, że jego ekonomia jest słaba.
Realistycznie rzecz biorąc, polski system AML generuje przede wszystkim "pracę nad zapewnieniem zgodności", a nie - efekt kryminalny. Z tego samego raportu GIIF wynika, że w 2025 r. przeprowadził 7 kontroli i stwierdził 191 nieprawidłowości, głównie w obszarach formalnych i organizacyjnych: ocena ryzyka, procedury wewnętrzne, wyznaczenie właściwych osób, stosowanie CDD/EDD, PEP, szkolenia, raportowanie do GIIF. Oznacza to, że średnio w każdej kontroli GIIF stwierdzał 27 nieprawidłowości! Jeśli uwzględnić okoliczność, że GIIF nie kontroluje przecież przysłowiowego kantoru w Przasnyszu (który żyje w słodkiej nieświadomości istnienia przepisów AML, więc "na wejściu" mamy odhaczonych kilkadziesiąt nieprawidłowości), tylko tłuste koty w rodzaju banków (z sutymi budżetami "na compliance"), to nie sposób nie odnieść wrażenia, że system jest wybitnie skalibrowany pod kątem "nieuchronności stwierdzanych nieprawidłowości".
To wiele mówi o naturze systemu: on jest nastawiony na to, by instytucje obowiązane produkowały procedury, dokumentowały procesy, aktualizowały oceny ryzyka i szkoliły personel (dodajmy, i tak bez szansy na pełną zgodność z przepisami i wytycznymi), a dopiero wtórnie — by realnie ograniczały strumień przestępczych pieniędzy. System staje się więc sam dla siebie uzasadnieniem: mierzy się intensywnością raportowania, gęstością procedur i liczbą szkoleń, ale znacznie trudniej wykazać, że ta biurokratyczna gęstość rzeczywiście przekłada się na proporcjonalny efekt majątkowy albo represyjny. W tym sensie wykładana co roku przez instytucje obowiązane kwota blisko 40 mld złotych musi działać jak test uczciwości. Jeżeli naprawdę uważamy, że polski AML jest systemem efektywnym, to musimy odpowiedzieć, co właściwie za te pieniądze kupujemy.
Raport wskazuje, że w 2025 r. w sądach powszechnych wszczęto 559 sądowych postępowań karnych z art. 299 k.k. wobec 1.927 osób, zakończono 314 postępowań, a prawomocnie skazano 502 osoby. Gdyby potraktować ten rachunek brutalnie i wyłącznie ilustracyjnie, to oznaczałoby to prawie 80 mln zł na jedną prawomocnie skazaną osobę w sprawach o art. 299 k.k. Taki wskaźnik byłby oczywiście metodologicznie uproszczony i nieuczciwy jako jedyny miernik, ale jakoś oddaje skalę dysproporcji: system jest bardzo drogi.
Nikt nie kwestionuje, że polski system AML spełnia funkcję państwową (choć finansowaną przede wszystkim przez podmioty prywatne): zasila prokuraturę, umożliwia blokady, porządkuje wiedzę o ryzykach, wspiera współpracę międzynarodową, odpowiada na oczekiwania MONEYVAL i przede wszystkim wpisuje Polskę w unijny reżim AML/CFT. Ale z perspektywy instytucji obowiązanych jest to coraz bardziej system "dyscyplinowania przez zgodność", a coraz mniej system, który można obronić na gruncie proporcjonalności kosztów do rezultatów. W praktyce oznacza to, że prywatny sektor finansuje państwową architekturę bezpieczeństwa w skali, która jest coraz bardziej oderwana od widocznych rezultatów rzeczowych. Polski system AML jest drogim, skomplikowanym, zbiurokratyzowanym systemem, którego rachunek ekonomiczny wypada po prostu źle. To nie jest oczywiście argument za "likwidacją AML". To jest argument za tym, że system AML wymaga nie tylko dalszego "uszczelniania i regulowania", lecz przede wszystkim uczciwego rachunku efektywności — takiego, który odpowie na pytanie, ile ten system naprawdę kosztuje i co realnie za te koszty otrzymujemy.
Zainwestuj w bezpieczeństwo swojego biznesu
złóż zapytanie za pomocą formularza